Kilka słów dla psychologów i psychoterapeutów- o wsparciu w żałobie dziecka i jego najbliższych.
Droga psycholożko, drogi psychologu, psychoterapeuto, psychoterapeutko,
na początku chcę Ci podziękować – za Twoją odwagę w szukaniu nowych ścieżek rozumienia Twoich klientów i pacjentów. Wiem dobrze jak trudnym jest, by w sytuacji spotkania z cierpieniem nie tracić z oczu uważności na odpowiedzialne i empatyczne wsparcie.
Twoja obecność przy tym tekście jest dla mnie znakiem, że chcesz rozumieć głębiej i być bliżej tych, którzy mierzą się ze stratą. To wielka rzecz – nie uciekać, nawet wtedy, gdy spotykasz się ze swoją niepewnością.
Poniżej znajdziesz spis ważnych wskazówek, które mogą pomóc Ci lepiej zrozumieć i zaopiekować osoby zgłaszające się po wsparcie.
Żałoba nie jest chorobą i nie ma wyznaczonego terminu, po którym powinna się skończyć.
Żałoba jest naturalną reakcją na stratę bliskiej osoby. Wiemy już, że jej przeżywanie nie musi mieścić się w sztywnej ramie. Odchodzimy od myślenia, że każdy powinien przejść przez wszystkie „etapy” żałoby. Nie przywiązujemy się również do tego, że żałoba powinna trwać rok, czy dwa lata.
Obecnie wiemy już, że każdy może przeżywać stratę na swój własny sposób, w określonym tylko dla siebie czasie. Żałoba to proces ciągły a nie zamknięty rozdział. Szczególnie u dzieci przeżywanie straty może być bardzo zróżnicowane.
Pomocna może okazać się metafora fali morskiej. Cierpienie związane ze stratą przypływa i odpływa. Pojawia się nie tylko tuż po śmierci, ale w innych, mniej lub bardziej przewidywalnych momentach: podczas świąt, rocznic, czy w trakcie zwykłego dnia. Odczuwanie bólu, tęsknoty czy smutku może wracać, czasem z taką samą intensywnością jak na początku. Nie jest to sygnał „regresu”, ale naturalna właściwość procesu żałoby. Tak, jak nie mamy wpływu na przypływ i odpływ morza, tak nie możemy do końca przewidzieć, kiedy trudne emocje ponownie się pojawią.
Dzieci, które przeżywają stratę, mogą wracać do tego tematu w różnym wieku, w różnych momentach swojego rozwoju, i na różnych poziomach rozumienia. Jako osoby wspierające, możemy towarzyszyć im w tych powrotach, nie próbując „zamykać” tematu, lecz pozostając w otwartości na rozmowę.
Doświadczenie straty może obudzić różne reakcje
Złość, smutek, wycofanie, rozpacz, czasem „obojętność” – której obecność może zaskakiwać dorosłych – to reakcje, które często się wyłaniają. Każda z nich może nieść ważną informację o tym, co dzieje się w dziecku. Czasami intensywnie wyrażana złość bywa jedynym dostępnym językiem, którym dziecko potrafi wyrazić smutek, lęk czy dezorientację. Ważnym jest, by nie oceniać tych reakcji, ale spróbować zrozumieć ich funkcję.
Zdarza się, że w reakcji na trudną wiadomość dziecko milknie, odwraca się, chce się bawić albo zaczyna się głośno śmiać. To nie oznaka braku zrozumienia, lecz sposób poradzenia sobie z pobudzeniem, które pojawiło się w układzie nerwowym.
Nie każda historia musi być opowiedziana za pomocą słów
Nie każde dziecko opowie swoją historię wprost. Wiele moich spotkań z dziećmi dotyczyło przekazywania w zabawie i ruchu, tego, co najtrudniejsze. Wspólne rysowanie, układanie puzzli, taniec czy gra w „podłoga to lawa”- każda z tych form, może być zaproszeniem do kontaktu, towarzyszenia a czasami próbą przekazania czegoś bardzo ważnego.
Warto pozwolić dziecku wybrać sposób zabawy, spędzania czasu czy sposób komunikacji. Nasze układy nerwowe lubią to co znane, szczególnie w momencie, gdy wokół trudno jest znaleźć stabilny grunt.
Jako specjaliści próbujmy wchodzić w trudne powoli. Nawet jeśli dziecko nie opowie całej swojej historii od razu, nie oznacza to, że coś poszło nie tak. Gdy doświadczamy wewnętrznego zamieszania, potrzebujemy czasu, by dopuścić do siebie nowe osoby i doświadczenia.
Nie zawsze kilka form wsparcia będzie sprzyjało regulacji.
Gdy ktoś nam bliski doświadcza cierpienia często pojawia się chęć natychmiastowego „zrobienia czegoś” i zabrania od tej osoby wszystkiego, co trudne. W efekcie uruchamiamy różne formy wsparcia, próbujemy zabezpieczyć osobę na każdym polu. Chociaż wynika to z troski, to taki „zalew” wsparcia może być przytłaczający.
W pracy z dzieckiem warto pamiętać, że nie wszystko musi wydarzyć się naraz. Pomoc dla dziecka może przychodzić małymi krokami, stopniowo, w rytmie, który dziecko udźwignie. To, co początkowo może wyglądać jak „opór” czy „brak gotowości” może być sygnałem, że coś dzieje się za szybko. Dlatego jeśli dziecko chce chodzić na spotkania z psychologiem ale na grupę wsparcia już niekoniecznie, to możemy się na tym zatrzymać.
Współpraca z opiekunem to część procesu
Wsparcie dziecka w żałobie nie ogranicza się do budowania relacji z psychologiem, czy psychoterapeutą. Niezwykle ważne jest to, co dzieje się poza gabinetem. Dlatego tak wiele zależy od kontaktu z opiekunem. To on najczęściej towarzyszy dziecku, to on doświadcza zmienności nastroju, silnych reakcji czy lawiny pytań.
Rozmowa z opiekunem może być przestrzenią na psychoedukację, dzielenie się obserwacjami, wspólne szukanie prostych strategii, które mogą wzmocnić dziecko. Czasami to także okazja, by zauważyć i nazwać moment, w którym to dorosły potrzebuje wsparcia. Warto byśmy jako specjaliści byli na to czujni. W końcu wsparcie dziecka, to praca zespołowa.
Mam nadzieję, że ten tekst będzie tylko wstępem do dalszych poszukiwań. We wsparciu naszych podopiecznych nie możemy przygotować się na wszystko i wiedzieć wszystkiego, dlatego tak ważnym jest, by nie obawiać się zadawania pytań. Życzę, by wasza motywacja do poszukiwania odpowiedzi nie ustępowała – w końcu praca pomagacza to proces stałego rozwoju.
Aleksandra Muniak
psycholożka, interwentka kryzysowa